środa, 27 kwietnia 2016

Rozdział 6

Clary
 Tym ktosiem był a raczej była jakaś plastikowa blondynka.
-Przepraszam że przeszkadzam,ale Jace to mój chłopak_powiedziała to z takim gniewem w głosie że myślałam że na mnie skoczy i mnie pożre.Odsunełam się od Jacea, ale jemu to nie pasowało i nie chciał mnie puścić
-Jace pusć mnie Izzy,Alec i Marys też chcą się z tobą przywitać_powiedziałam_ i wydaje mi się że ktoś jest o ciebie zazdrosny_powiedziałam szeptem z lekkim uśmiechem który odwzajemnił
-Pogadamy pózniej_szepnął tak że tylko ja mogłam to usłyszeć. Pokiwałam głową na znak zgody i usiadłam na kanapie. Pózniej obok mnie usiadł Jace. Jego dziewczynie to się nie spodobało bo zmoroziła mnie wzrokiem.Przesunęłam się bardziej do lewej strony robiąc tym samym miejsce temu plastikowi,ale Jaceowi się to chyba nie spodobało, przesunął się do mnie i przytulił tak jakbym to ja była jego dziewczyną a nie ta cała Rous. Izzy się uśmiechneła.
-Wyglądacie jak zakochana para_powiedziała Marys razem z Izzy i Alecem co było bardzo śmieszne i ja i Jace nie mogliśmy opanować śmiechu.Gdy się uspokoiliśmy Marys przedstawiła nam tą cała Rous plastik. -Clary oprowadzisz Jace po wyremontowanej części instytutu_powiedziała Marys a ja miałam wrażenie że zrobiła to nazłość Rous. I dobrze jej tak.
 -Dobrze,ale dalej nam nie powiedziałaś gdzie będą mieli pokoję_powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Niestety wybraliście zły moment na przyjazd, ponieważ mamy remont. Jace masz pokój razem z Clary. Rous dzielisz pokój z Aleciem.Mamy w jednym pokoju tylko jeden hamak a więc śpicie w jednym. To chyba tyle _powiedziała.
 -Ale ja chce mieć pokój razem z Jacem_powiedział ten głupi plastik.
-Niestety musisz dzielić pokój z kimś kto mieszka tutaj i wie gdzie co się znajduje.Jedyne w czym ci mogę pomóc to to że pokój możesz dzielić z Izzy_powiedziała Marys i się do mnie uśmiechnęła.
-A jeżeli chciała bym mieć pokój razem z Clary to co?_ zapytała
 -To Clary skopie ci tyłek i może w końcu nauczysz się szacunku dla dorosłych _mówi Marys a wszyscy wybuchamy śmiechem.
 - Marys a jest jakiś wypad na demony dzisiaj?_zapytałam ponieważ kobieta wczoraj wspominała o wypadzie na te głupie bestie.
-Tak.To będzie damski wypad na demony.Dwie z was idą do pandemonium_powiedziała
-Ale jak to dwie? Nas jest teraz 3_powiedziała oburzona Iz_a z tym plastikiem na pewno nie będe szła do pandemonium_dodała
-Isabello Sophio Ligtwood!!!!!!!!_powiedziała Marys ostrym tonem.
-To ja sobie wypraszam!_Krzyknęła Rous _a ty co nawet nie staniesz w mojej obronie tylko będziesz szeptał na ucho z tym blond mopem!_ krzykneła tym razem na Jace.Tak szeptaliśmy sobie na ucho żeby nikt tego nie usłyszał. Czułam satysfakcję z tego że jest zazdrosna. I to o mnie.
-Uspokójcie się. Krzykami nic nie osiągniecie a możeci tylko to pogorszyć_powiedziałam.
-Clary ma racje. Usiądzcie_powiedział ciągnąc mnie na moje poprzednie miejsce. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego że stoję. Ale jak to ja musiałam coś zrobić bo przecież była bym chora.Cała ja!Tym to razem potknełam sie i upadłabym gdyby nie Jace miałabym randkę z podłogą ale on w ostatniej chwili zdąrzył mnie złapać. Usłyszałam prychnięcie ze strony tego plastiku. Satysfakcja kolejny raz w ciągu 10 minut jak tak dalej pójdzie to będe w księdze rekordów.
-A więc do pandemonium pójdzie Rous i Iz. I nie interesuję mnie to że Ty Isabell nie chcesz z nią iść.O godzinie 21 30 widzę was przyszykowane w foyer. Zrozumiano?_bie pokiwały głowami.Podeszłam do Aleca i wymieniłam z nim parę słów po czym poszłam do Jace w końcu miałam go oprowadzić po instytucie nieprawdaż?Gdy blondyn chciał mnie przytulić odsunęłam się od niego.Spojrzał na mnie z lekkim zawodem w oczach,ale co ja mogę zrobić? Nic.Przyznałam się przed Iz że Jace mi się podoba,ale on ma dziewczynę. Co z tego że jest głupia i wygląda jak plastik i ma tonę tapety na twarzy i ogółem wygląda sztucznie? To był jest i chyba taki będzie gust Jace. Niestety. Gdyby wiedział jak bardzo mnie w ten sposób rani... Dobra koniec rozczulania się nade mną.
-Po prostu nie chcę aby TWOJA DZIEWCZYNA mnie zabiła_powiedziałam ze specjalnym naciskiem na te 2 słowa. Za każdym razem gdy myślę że ona może go mieć, przytulać się do niego, całować go czy pocieszać to mam wrażenie że ktoś wbija mi nóż w serce i to nie taki zwykły nóż,ale sztylet nasączony demoniczną krwią która boli jak cholera.
-Zazdrosna jesteś czy co?_ w tamtym momencie musiałam się bardzo starać aby mu nie powiedzieć że tak jestem zazdrosna bo mi na nim zalęży.
-Nie jestem zazdrosna po prostu nie chce mieć wrogów.Ok?_ próbowałam zachować obojętny wyraz twarzy jak i  zarówno głosu
 Jace
 -Nie jestem zazdrosna po prostu nie chce mieć wrogów.Ok?_zrobiło mi się smutno bo powiedziała to z takim chłodem? Chyba tak.A może jej na tobie zależy i dla tego tak się zachowuje? Podpowiedział mi cichy głosik w głowie.Może tak, ale by się tak nie zachowywała. Znam ją odkąd przybyła do instytutu.Od tamtego czasu dużo się zmieniło ona także się zmieniła. Znowu cichutki głosik w mojej głowie.Niby kocham ją i to jest prawdą. Zrozumiałem to dopiero wtedy gdy ją zobaczyłem, jak ją dotknąłem. Wtedy to zrozumiałem.Na anioła! Ja jej nie przestałem kochać. Uśpiłem w sobie uczucia co do niej.To było złe. Teraz jest bardzo duży problem ponieważ nie chce ranić Rous, ale Clary też nie chce ranić. Tylko kiedy zranię mojego płomyczka to i ja będę cierpieć.Raniąc Rous tylko ona będzie cierpieć.Podjąłem decyzję...
nanim

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy